fbpx
Odpala się!
NEWS

Ferrari P80/C – wyjątkowy one-off z Maranello

Ferrari potrafi rozpieszczać swoich klientów z grubymi portfelami. Wcześniej poznaliśmy już specjalne wersje, mi.in. SP1 i SP2. Jednak to nie wystarczyło i Włosi z Maranello poszli o krok dalej. Wzięli na warsztat jeden z najbardziej ekstremalnych modeli – 488 GT3 i jeszcze bardziej go podkręcili. Tylko dla jednego klienta. To, co wyszło, jest obłędne. Zresztą, sami zobaczcie – oto Ferrari P80/C.


Ferrari P80/C jak się domyślacie jest modelem one-off, czyli jednorazowym. Właścicielem zostanie osoba silnie związana z marką (i pieniędzmi), a cały samochód został zbudowany bezpośrednio pod tę osobę. Nad całym projektem czuwał Flavio Manzoni, a całość trwała… 4 lata! Jeszcze nigdy Ferrari nie spędziło tyle czasu, pracując nad jednym modelem, tym bardziej w wersji one-off.

Ferrari P80/C
Wyjątkowy one-off w pełnej krasie.

FERRARI P80/C – SYMBOL WYJĄTKOWOŚCI

Zamysł był w sumie prosty. Bierzemy podwozie od 488 GT3 i robimy coś zajebistego. No, może nie do końca tak wyglądał brief z inżynierami, ale pewnie coś zbliżonego. I trzeba przyznać, że im się to udało.

Ferrari P80/C
Ferrari P80/C – tor to jego naturalne środowisko i tylko tam może jeździć.

Podstawowym założeniem przy projektowaniu było stworzenie nowoczesnego sportowego samochodu, który garściami czerpie z ikon przeszłości. W jednej garści były inspiracje z Ferrari 330 P3/P4, a w drugiej z Ferrari Dino 206 S z 1966 roku. Trzeba przyznać, że wzorców nie może się wstydzić. Zresztą, za siebie raczej też.

Ferrari P80/C
Inspirowany ikonami.

WAŻNE JEST POCHODZENIE!

Jak już wspominałem, podstawą Ferrari P80/C było 488 GT3. Przesądziły nie tylko osiągi, ale też dłuższy, o 50 mm, rozstaw osi, który pozwolił przesunąć bardziej do przodu kokpit i zostawić więcej przestrzeni na tyle samochodu, żeby jeszcze bardziej podkreślić jego sportowy charakter. Jakby wszystkie elementy karoserii, razem z tym skrzydłem i dyfuzorem na czele nie wystarczyły…

Ferrari P80/C
Kawał niezłego tyłka.

Rumaki z Maranello zawsze były piękne. Z Ferrari P80/C nie jest inaczej. Spójrzcie na niego z góry, a zobaczycie piękne kobiece kształty. Zaczynamy od poszerzenia na piersiach… znaczy nad przednią osią, po czym przechodzimy do zwężenia, niczym wcięcie w talii, żeby następnie mocno rozszerzyć się na ogonie –  tak jak lubimy najbardziej. Piękne samochodowe 90-60-90. Trzeba przyznać, że styliści wiedzieli, gdzie uderzyć, żeby rozkochać w nim mężczyzn. I zapewne grono kobiet również – w końcu, kto nie docenia prawdziwego piękna.

Ferrari P80/C
I te kształty…

Ferrari P80/C ma jeszcze jedną ważną cechę. Nie posiada homologacji, więc nie jest ograniczany przez żadne przepisy międzynarodowe. Dzięki temu można było zastosować specyficzny splitter z przodu, co pozwoliło na poprawienie przepływu powietrza o około 5% względem 488 GT3. Z kolei, żeby poprawić przepływ powietrza i docisk z tyłu, zastosowano skrzydło, inspirowane Formułą 1 oraz ogromny dyfuzor. Dzięki temu udało się równomiernie rozłożyć siłę docisku na dwie osie.

Ferrari P80/C
Ferrari P80/C.

Brak homologacji, to również brak zbędnych części, które są potrzebne na drogach. Dlatego Ferrari P80/C jest pozbawione klasycznych reflektorów drogowych, a jedynie małe otwory na światła, które przypominają wloty powietrza. Podobnie jest z tyłu. Zastosowano tam również wklęsłą szybę oraz żaluzje na pokrywie silnika – taki hołd w stronę modelu 330 P3/P4.

Ferrari P80/C
Agresja z każdej strony.

CO POD MASKĄ PISZCZY?

Nie wiem, czy piszczy to dobre słowo. Niby nic nie mówią oficjalnie, ale jest to prawdopodobnie ok. 670-konne 3.9-litrowe V8 twin-turbo. Pierwowzór, czyli 488 GT3 z tym silnikiem, pierwszą setkę robi w 3 sekundy i maksymalnie rozpędza się do 330 km/h. Warto dodać, że wyposażony jest w 7-stopniową skrzynię z podwójnym sprzęgłem F1. Tak, jak mówiłem. Piszczy to nieodpowiednie słowo…

Ferrari P80/C engine
Serce bestii.

Ferrari P80/C to z pewnością model wyjątkowy. Nie tylko dlatego, że jest to one-off, ale też przez całokształt. Zaczynając od dziedzictwa, poprzez wygląd i na osiągach kończąc. Modele 330 P3/P4 i Dino 206 S napisały własne zasady stylizacji, które stały się ikoniczne. Ferrari P80/C wzięło z nich to, co najlepsze i dodaje coś od siebie. Dzięki temu mamy przykład cudownego rodowodu legendarnych modeli z koniem na masce, okraszone najnowszą technologią i piekielnymi osiągami. Czego chcieć więcej?

Komentarze

TESTY SAMOCHODÓW

Odwiedź Wysokie Obroty: