fbpx
Odpala się!
W OBROTACH

Na takiego Golfa GTI czekaliśmy – Golf GTI TCR | TEST

Kiedy słyszymy Volkswagen Golf, to co nam od razu przychodzi na myśl? Miejski hatchback, którego częstotliwość występowania na drodze jest zbliżona do ilości irytujących radiowych reklam pewnych supermarketów. Stał się przez to samochodem, który nie wzbudza zbyt wielkich emocji. Na szczęście są wyjątki od tej reguły, a najnowszy taki wyjątek, nazywa się Golf GTI TCR.


Golf GTI Performance, nie oszukujmy się, demonem mocy nie jest i nieco odstaje od konkurencji. W obecnej generacji hot hatchy, tylko Golf R i GTI Clubsport S był w stanie rywalizować z konkurencją, jeśli mówimy o mocy. W tym problem, że ten pierwszy nie jest GTI, a ten drugi jest limitowany. Dopiero Golf GTI TCR pozwala każdemu na posiadanie mocnego hot hatcha z Wolfsburga z tym oznaczeniem.

Nareszcie Golf VII godny miana GTI.

GOLF GTI TCR – NA TAKIE GTI OD VW CZEKALIŚMY


Samochód z nazwą nawiązującą do serii wyścigowej już nie może sobie pozwolić na odstawanie mocą od konkurencji. Golf GTI TCR może pochwalić się 290 KM w 2-litrowej rzędowej czwórce z doładowaniem i dwoma chłodnicami. Prędkość została ograniczona do 250 km/h, ale oczywiście można to ograniczenie ściągnąć i wtedy Golf GTI TCR pojedzie o całe 14 km/h więcej. Pierwszą setkę na zegarach zobaczymy po około 5 sekundach, czyli tak, jak obiecuje nam to Volkswagen w broszurze.

Setkę łapie w około 5 sekund.

 

Takie osiągi plasują go pomiędzy GTI Performance a Golfem R. Dodatkowo do swojej dyspozycji mamy blokadę mechanizmy różnicowego i progresywny układ kierowniczy. Dzięki blokadzie Golf GTI TCR odciąża koło po wewnętrznej i przenosi moc na koło po zewnętrznej stronie zakrętu. W skrócie, zapewnia to optymalne rozłożenie mocy w zakręcie, co przenosi się na prędkość i przyczepność w szybkich łukach. Dorzucamy do tego sztywne sportowe zawieszenie, które bardzo mi przypadło do gustu. Dzięki temu możemy bardzo dobrze poczuć drogę i wyczuć każdą nierówność. Jest to coś, co bardzo cenię w samochodach ze sportowym charakterem. Chcę czuć nawierzchnię, po której jadę nawet kosztem komfortu – a to Golf GTI TCR mi zapewnił.

Jazda nim to sama przyjemność!

Jeśli chodzi o coś, co mi nie przypadło do gustu, to brak możliwości wyboru skrzyni biegów. Golf GTI TCR jest sprzedawany tylko z 7-stopniowym automatem. Fakt, jest to wygodniejsze i pozwala na szybszą zmianę biegów, ale moim zdaniem zabija to trochę charakter hot hatchy budowany od lat. Chciałbym, żeby nieco tego starodawnego klimatu sportowych hatchbacków zostało w ich nowoczesnych wcieleniach. Serio, chciałbym, żeby moja prawa ręka po przejażdżce hot hatchem była zmęczona, jak po samotnym walentynkowym wieczorze.

Trzeba przyznać, że brakuje możliwości wyboru manuala.

NA ZEWNĄTRZ ROZSĄDEK ŁĄCZY SIĘ Z SZALEŃSTWEM


Golf GTI nigdy nie wyróżniał się szczególnym wyglądem. Jeśli miałbym porównać je do kogoś znanego, to powiedziałbym, że jest jak… Bruce Lee. Z wyglądu niby niepozorny – w końcu to tylko Golf, ale kiedy jest potrzeba – potrafi nieźle dokopać. Chociaż w Golfie GTI TCR widać nieco więcej tej zadziorności.

Prezentuje się bardzo dobrze!

Widać to przede wszystkim przez większy grill w kształcie plastra miodu z emblematem GTI i wyraźny splitter, podobny do tego z Golfa R. To, co mnie najbardziej urzeka na przodzie tego Golfa to pozioma listwa, która z grilla przechodzi do reflektorów. Sprawia to, że cały przód wydaje się jedną spójną całością, a nie oddzielnymi elementami zlepionymi w kupę.

Wszystko zgrabnie połączone.

Patrząc od boku, sportowy charakter zdradzają subtelne listwy progowe, 18-calowe felgi i czerwone zaciski hamulców. I w zasadzie tylko to na pierwszy rzut oka uświadamia nas, że patrzymy na wersję GTI. Jest też niższy o ok. 1,5 centymetra, ale tego na pierwszy rzut oka raczej nie zauważymy.

Volkswagen Golf GTI TCR.

Z kolei na pewno na tyle zauważymy dyfuzor i rury wydechowe, które wydają naprawdę dobry dźwięk i zachęcają do bardziej brutalnego traktowania pedału gazu.

Wydech i dyfuzor robią robotę!

W ŚRODKU NIECO WIĘCEJ ROZSĄDKU


Trzeba przyznać, że środek wygląda dobrze, chociaż nieco stonowanie. Chociaż tak naprawdę, chyba nikt po Golfie nie oczekuje udziwnień i krzykliwych wstawek.

W środku jest nieco mniej krzykliwie, ale równie dobrze!

Dobrze wyprofilowana, wielofunkcyjna kierownica jest przeszyta czerwoną nitką – żeby cały czas, gdzieś w zasięgu wzroku był ten sportowy charakter GTI. Przed kierownicą mamy do dyspozycji cyfrowy wyświetlacz z zegarami i innymi mniej lub bardziej istotnymi funkcjami. Nie ma możliwości wybrania wersji z analogowymi zegarami, ale tu akurat zrzędził nie będę – cyfrowe zegary są świetne i zapewniają doskonałą widoczność, nawet przy ostrzejszym słońcu.

Zegary w GTI TCR są cyfrowe – i dobrze! Sprawdzają się świetnie.

Całość dopełniają kubełkowe fotele z napisem GTI, które mają naprawdę świetne trzymanie podczas jazdy. Jest też oczywiście dotykowy ekran, za pomocą którego możemy kontrolować multimedia i wyświetlać wszelkie interesujące nas dane.

Trzymają dobrze i są wygodne.

CZY DAJE RADOŚĆ Z JAZDY?


Oczywiście, że daje radość z jazdy! To w końcu Golf GTI TCR, czyli 290-konny, lekki hatchback ze sportowym charakterem. Jak coś takiego może nie dawać radości z jazdy? Fakt, jestem nieco stronniczy, ponieważ uwielbiam hot hatche, ale podczas jazdy tym Golfem nie miałem wrażenia, jakbym jeździł samochodem tak popularnym, jak Dawid Kwiatkowski wśród 13-latek.

Golf GTI TCR daje ogromną radość z jazdy!

Czułem się, jakbym jechał samochodem marzeń, a uśmiech z twarzy schodził, dopiero gdy musiałem z niego wysiąść. Jadąc tym samochodem czułeś satysfakcję z każdego pokonanego zakrętu – szczególnie przy wyłączonych wspomagaczach. Przy ostrzejszym pokonywaniu czasami trzeba było się nieco bardziej pomęczyć, ale też nie przesadnie. Czuć było, że to auto nie chce cię zabić, a jedynie dać więcej frajdy przez to, że musisz trochę z nim powalczyć. I fakt, po każdym takim pokonaniu zakrętu czułem satysfakcję.

Szczególnie z gazem w podłodze.

NO OKEJ, ALE CZY MA WADY?


Zakochałem się w tym samochodzie. Jednak nie znaczy to, że jest on dla mnie pozbawiony wad. Wcześniej pisałem, że jest nią brak możliwości wyboru manualnej skrzyni biegów. Drugą wadą jest jego cena. Golf GTI TCR w wersji 5-drzwiowej kosztuje od 155 tysięcy złotych. Wykluczając sportowe hatchbacki Mercedesa, Audi, BMW, które raczej nie konkurują z tymi bardziej klasycznymi hot hatchami typu Megane, Focus, 308 czy Civic, jest to obecnie najdroższy hot hatch na rynku. Oczywiście nie licząc też Golfa R.

Cena może jednak nieco przerażać.

Mimo to uważam go za świetny samochód i nie mogłem znaleźć jeszcze czegoś, do czego mógłbym się przyczepić. Golf GTI TCR jest idealnym ukoronowaniem 7 generacji Golfa.

OCENA



DANE TECHNICZNE


Silnik2.0 R4 TSI
Moc290 KM
Moment obrotowy380 Nm
NapędFWD, 7-stopniowy DSG
Wymiary (dł./szer./wys.)4268 / 1790 / 1482 mm
Waga1575 kg
Rozstaw osi 2622 mm
Średnie zużycie paliwa7,7 l / 100 km (producent)
Przyspieszenie 0-100 km/h5,6 s
V-Max 260 km/h

Wielkie podziękowania dla VOLKSWAGEN KROTOSKI-CICHY za udostępnienie samochodu.

Komentarze

TESTY SAMOCHODÓW
Renault Clio
Renault Megane GT Line

Odwiedź Wysokie Obroty: