fbpx
Odpala się!
NEWS

Prawie 1000 KM w hybrydzie – oto Ferrari SF90 Stradale

Światło dzienne ujrzało najnowsze dziecko z Maranello i z miejsca stało się najmocniejszym samochodem dopuszczonym do ruchu od producenta ze słonecznego Półwyspu Apenińskiego. Oto Ferrari SF90 Stradale, czyli pierwszy topowy model od 30 lat, którego nie będzie napędzała klasyczna V12.


Przyjęło się, że topowe włoskie supersamochody wyposażone są w przepełnione końmi mechanicznymi V12. Cofnijmy się o trzy pokolenia – tak było w Ferrari 599, F12 i później w 812 Superfast. Teraz przyszedł jednak czas na coś nowego, coś odświeżonego i coś dostosowanego do obecnych czasów. A nazywa się to Ferrari SF90 Stradale, które jest wyposażone w 4-litrowe V8 oraz trzy silniki elektryczne. Hybrydowe Ferrari (Mimo, że Ferrari LaFerrari jest hybrydą, wciąż dziwnie to brzmi) będzie oferowało 986 niesamowitych i pełnych emocji koni mechanicznych. Dzięki temu stanie się najmocniejszym Ferrari w historii, które legalnie pojawi się na drogach.

Ferrari diametralnie zmienia swój topowy supersamochód!

FERRARI W HYBRYDZIE… TAK, JAK PRIUS?


No na szczęście nie jak Prius. Silniki hybrydowe w Ferrari SF90 Stradale nie są po to, żeby było oszczędniejsze. One są po to, żeby wykrzesać z niego jak najwięcej mocy. No dobra, ale czemu nie V12? Powód wydaje się dosyć prosty – redukcja wagi. Silniki elektryczne ważą swoje. Tak samo jak zwykły silnik spalinowy. Zastosowanie mocnej V8 zamiast V12, pozwoli zredukować nieco wagi w Ferrari SF90 Stradale, dzięki czemu te trzy elektryczne motory nie będą aż tak ciążyły.

986 koni mechanicznych z V8 i napędu elektrycznego robią wrażenie!

Dzięki układowi PHEV (Plug-in Hybrid Electric Vehicle), Ferrari SF90 Stradale będzie generowało 986 koni mechanicznych – 769 z V8 (swoją drogą, jest to najmocniejsze V8 z Maranello) oraz 217 z silników elektrycznych. To jednak nie koniec nowości. Zmienił się również napęd, który teraz będzie na wszystkie 4 koła włoskiego supersamochodu. Takie połączenie zapewni mu sprint do setki w 2,5 sekundy, a od 0 do 200 km/h w 6,7 sekundy. Prędkość maksymalna SF90 Stradale została ograniczona do 340 km/h – czyli zdecydowanie nie jest jak Prius.

Oprócz silnika, w wyglądzie też sporo zmian.

Jednak jest hybrydą, czyli ma w sobie też baterie litowo-jonowe o pojemności 7,9 kWh, na których można przejechać 25 km. Jednak ich głównym zadaniem jest wspomaganie głównego silnika – mocarnej V8 i odzyskiwanie energii podczas hamowania. Nie mniej jednak, można jechać tylko na nich. Jednak wtedy nie przekroczymy 135 km/h.

CO JESZCZE OFERUJE FERRARI SF90 STRADALE?


Enzo Ferrari zawsze twierdził, że “nie sprzedaję samochodów, a silniki. Samochody daję za darmo, ponieważ trzymają silniki”. Trzeba przyznać, że silniki wychodzą Ferrari znakomicie, jednak do jazdy i do cieszenia się z tych samochodów potrzeba czegoś więcej. Na pewno jest tym skrzynia biegów, a ta w Ferrari SF90 Stradale jest dwu-sprzęgłowa i automatyczna, oferująca 8 biegów.

Zdecydowanie chce się tu spędzić więcej czasu.

Potrzebne też jest nadwozie. A te w SF90 Stradale jest wykonane z aluminium i włókna węglowego, które w porównaniu do poprzednika jest sztywniejsze o 20%. Całość waży 1570 kg. Dodatkowo, po raz pierwszy, klienci mogą wybrać pomiędzy wersją standardową, a jeszcze bardziej usportowioną – Assetto Fiorano.

Będzie też jeszcze bardziej usportowiona wersja – Assetto Fiorano.

Ferrari SF90 Stradale Assetto Fiorano (dłużej się już chyba nie dało…) będzie wyposażone w usprawnione amortyzatory wyścigowe oraz lżejsze elementy wykonane z włókna węglowego (panele na drzwiach, podwozie) i tytanu (elementy zawieszenia i układ wydechowy). Dzięki takim zmianom będzie można zaoszczędzić dodatkowe 30 kilogramów. Kolejną zmianą jest tylni spoiler z włókna węglowego o większej sile docisku. Ferrari chwali się, że przy prędkości 250 km/h będzie on generował docisk na poziomie 390 kg! Dodatkowo Assetto Fiorano będzie wyposażony w bardziej wydajne opony, który poprawią jego wyniki na torze.

WIEMY, CO KRYJE KOMORA SILNIKA. A CO ZNAJDZIEMY W KOKPICIE?


W kokpicie też znajdziemy trochę zmian. Sam środek wygląda świetnie, to przyznaję od razu! Bardzo podoba mi się deska rozdzielcza, która złożona jest jakby z dwóch elementów. Pierwsza część to kierownica z zegarami i nawiewami, a drugi element to panel centralny i część przed pasażerem. Jeśli chodzi o nowość w Ferrari, to jest nią wirtualny kokpit. Zegary nie są klasyczne, a cyfrowe wyświetlane na ekranie o przekątnej 16 cali. Dodatkowo zobaczymy tam wszelkie niezbędne informacje oraz mapę. Również grafika na ekranie zmienia się w zależności od trybu jazdy. Najważniejsze informacje zobaczymy też na wyświetlane na szybie, żebyśmy nie musieli odrywać wzroku od drogi.

Z tego miejsca mamy nad nim władzę.

Większością funkcji możemy sterować bezpośrednio z kierownicy. Również wcześniej wspominanymi trybami jazdy, których Ferrari SF90 Stradale oferuje cztery. Są to: eDrive (tryb elektryczny), Hybrid (tryb domyślny, łączący optymalne wykorzystanie silników elektrycznych i spalinowego), Performance (w tym trybie silniki elektryczne skupiają się bardziej na ładowaniu, niż wydajności, żeby zapewniać od razu pełną moc – tu liczy się zabawa za kierownicą). Ostatnim trybem jest Qualify – i tu kończy się zabawa. Ten tryb jest przeznaczony na tor i oferuje kierowcy pełne 986 koni i wyciska z silników elektrycznych dosłownie wszystko.

W SKRÓCIE – DZIEŁO SZTUKI


Ferrari SF90 Stradale wygląda pięknie. Nie tylko, jeśli chodzi o osiągi, ale też wizualnie. Przód przypominający One-off SP38 ze zmodyfikowanymi światłami jest, jak dla mnie, strzałem w dziesiątkę. Cała bryła jest bardzo smukła i doskonale prezentuje się z każdej strony.

Ferrari SF90 Stradale.

Tył wygląda nieco bardziej agresywnie i dzieje się tam więcej. Światła nie są już klasycznie okrągłe, do czego przyzwyczaiło nas Ferrari, a bardziej przypominają zaokrąglony kwadrat. Dwie rury wydechowe umieszczono bardziej na środku, również podobnie, jak w przypadku SP38.

To będzie częsty widok dla innych kierowców.

Wydaje mi się, że designerzy bardziej przyłożyli się do projektowania tyłu – ale jest na to proste wytłumaczenie. Właśnie tył tego samochodu będzie częściej widoczny dla użytkowników dróg. Ideą tego samochodu jest to, żeby prowadził, a nie podążał za kimś.

Komentarze

TESTY SAMOCHODÓW
Renault Clio
Renault Megane GT Line

Odwiedź Wysokie Obroty: