fbpx
Wysokie Obroty

Renault Captur – powiększone Clio do miasta | TEST

Czasem mam wrażenie, że producenci w dzisiejszych czasach stracili nieco polot i fantazję. Często wydaje się, że producent w swojej gamie ma tylko jeden model. I tylko albo go powiększa, albo pomniejsza. Różnica między modelami nieco się zatarła. Spójrzcie na nowego Renault Captura. Jak dla mnie wygląda jak Clio po ostrej diecie na masę. W zasadzie nawet zbudowany jest na tej samej platformie i w sumie wygląda praktycznie identycznie. Takie Clio+. Ale może to w sumie dobrze? W końcu nowe Clio jest naprawdę świetnym autem. Przekonajmy się, czy nowy Captur mu dorównuje.


Co mi nie pasuje jako pierwsze? To, że Renault na swojej stronie i w katalogu określa go jako SUVa. Ja wiem, że się uogólnia, że pod nazwą SUV też kryją się te mniejsze, Crossovery. Ale ja czegoś takiego nie lubię. Captur z pewnością nie jest dla mnie SUVem. To po prostu podwyższone auto miejskie, ale nie tak użytkowe, jak większe SUVy. Szczególnie, jeśli chodzi o bagażnik, który ma ok. 530 litrów.

Ok, nie jest to jakoś strasznie mało. Dla dwóch może trzech osób spoko, ale kiedy już trzeba zapakować stelaż od wózka dla dziecka, do tego dwie niewielkie torby podróżne i plecak, to planowanie bagażu zaczyna przypominać planowanie budowy wahadłowca – musiałem zdjąć i zostawić drugą podłogę z bagażnika. No właśnie. Zdejmowaną podłogę musisz gdzieś przechować. Jak masz garaż to jeszcze pół biedy. Ale np. w przypadku mieszkania bez garażu musisz trzymać ją w domu. A niestety pięknym elementem wystroju to to nie jest.

Renault Captur

TO JAKI JEST TEN RENAULT CAPTUR?


Z drugiej strony, jest większy niż Clio, więc teoretycznie w mieście ciężej nim zaparkować, a nie oszukujmy się. To właśnie miasto jest jego głównym przeznaczeniem. Czy zatem jest on złym autem?

Oczywiście, że nie. Jest tak samo dobry, jak Clio, a dodatkowo, jego rozmiary sprawiają, że jest zdecydowanie bardziej przestronny od swojego mniejszego brata, z którym dzieli platformę. Captur jest o 110 mm dłuższy, 19 mm szerszy i 17 mm wyższy, przez co pasażerowie z tyłu zyskali więcej miejsca na nogi, a i za za kierownicą jest więcej miejsca niż w Clio. Chociaż ja tego miejsca też aż tak nie potrzebuję. Jeździ się bardzo wygodnie. Auto nie jest aż tak miękkie, że na nierównościach nawet taki hobbit, jak ja uderzy głową w podsufitkę. Ani też nie jest za twarde, że jazda po dziurach przypomina średniowieczną karę wymierzaną na twoje pośladki. Jest w idealnym kompromisie, jak na takie auto.

Prowadzi się świetnie, jak każde Renault w moim odczuciu. Reakcja na ruch kierownicą jest przyjemna i nie zaskakuje. Też przez to, że nie jest aż tak wielki. Szybszy ruch kierownicą nie sprawia, że autem chwieje, jak menelem pod udanym połowie pod supermarketem. Wszystko w nowym Capturze wydaje się być na miejscu. Oprócz tego, że w moim odczuciu nie jest SUVem. Ale już nie ma co się sprzeczać o segment. 

WYGLĄDA JAK CLIO, CZYLI…


…świetnie. Ale to nic dziwnego, w końcu jest powiększoną kopią Clio. To nie mogło się nie udać. Bardzo podoba mi się możliwość wyboru dachu w innym kolorze niż reszta nadwozia. Przetłoczenia na karoserii dodają mu nieco powagi i wyglądają świetnie. Też trzeba pochwalić Renault za obecną paletę kolorów. Mimo, że czerwony Flamme ustępuje Orange Atacama, to i tak miło się na niego patrzyło. Akurat te dwa kolory są moim zdaniem najlepszymi wyborami dla Captura. Ciemne i stonowane nie pasują do jego charakteru. To raczej auto pogodne, które ma wywoływać uśmiech na twarzy i nie ukrywać się za czarną lub szarą barwą.

A co ten Captur ma pod maską. Testowany przeze mnie egzemplarz miał  benzynowy silnik 1.3 TCe o mocy 155 koni. To najmocniejsza opcja w benzynie, która dostępna jest tylko z 7-stopniowym automatem. Jeśli chodzi o osiągi, to nie ma tragedii, ale też nie oszukujmy się, nie jest to auto do sportowej jazdy. Na początku przyspiesza nieco ociężale, ale na wyższych obrotach zaczyna się rozkręcać. Pierwsza setka na zegarach pokazuje się po ok. 9 sekundach.

To co irytuje to powolnie działający system start/stop. Żeby sprawnie ruszyć spod świateł musimy wykazać się zręcznością kierowcy F1 i żeby idealnie wpasować się w zielone światło, musimy zaplanować to znacznie wcześniej… ale to na szczęście możemy szybko wyłączyć. Na plus zasługuje z pewnością skrzynia. Przy normalnej jeździe działa bardzo płynnie i miękko zmienia biegi. Dopiero przy mocniejszym przyspieszaniu nieco gubi się przy redukcji i z opóźnieniem dostajemy odpowiedni bieg. Tryb sportowy nieco to poprawia, ale i tak sporo jej brakuje do ideału. Całkiem dobrze wypada spalanie. Nie jest to może mistrz oszczędności, ale biorąc pod uwagę, że mamy w nim 155 koni i jest to nieco większe auto, to 5-6 litrów w trasie i od 8 do 10 w mieście jest moim zdaniem niezłym wynikiem. 

WE WNĘTRZU TEŻ CZUĆ POSTĘP


Przyjemnie też jest w środku. Materiały są naprawdę dobrej jakości i czuć w końcu powiew świeżości we wnętrzu Renault. Dwukolorowe wykończenie jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. Nie czujesz się też w nim zagubiony. Rozmieszczenie przycisków jest bardzo intuicyjne i szybko zapamiętujesz, gdzie co jest. Największy plus dla mnie to design panelu z dźwignią skrzyni biegów, który jest “zawieszony w powietrzu”, co gwarantuje nam dodatkowe miejsce pod spodem do przechowywania. Ale przede wszystkim dobrze wygląda.

Również kierownica bardzo dobrze leży w dłoniach. Jest mała i przyjemna w dotyku. Podobnie jak w Clio, w Capturze również mamy nowy ekran dotykowy, który nareszcie nie wygląda, jak sprzed 10 czy 15 lat. Wygląda poprawnie. Znacznie lepiej niż w Megane. Mimo to Renault jeszcze musi popracować nad systemem multimedialnym, który kompletnie mnie do siebie nie przekonuje. Nie jest jakoś bardzo intuicyjny i graficznie słabo wykonany. Potrafi też od czasu do czasu lekko się zawiesić. Ogólnie szczegół, do którego łatwo można się przyzwyczaić, ale przy pierwszym kontakcie masz ochotę mu powiedzieć, że chyba zostawiłeś włączone żelazko w domu i uciec. 

PODSUMOWUJĄC…


Jak więc mogę podsumować to auto. Powiem szczerze, że mam trochę dylemat. Nie jestem pewien czy chce on być postrzegany jako przerośnięte Clio czy może pomniejszony Kadjar. Mimo wszystko, bardziej bym się skłaniał w stronę Clio. W końcu ma tą samą płytę, wygląd i ogólnie odczucia przy jeździe bardziej przypominały mi, że jadę właśnie kompaktem. Zarówno z tych dobrych stron, jak zwinność, przyspieszenie, zachowanie w zakrętach, jak i z tych złych, jak kombinowanie z zapakowaniem bagażnika większą ilością rzeczy. Mimo to znacznie więcej frajdy mi dawało to auto, niż zdenerwowania. Jest naprawdę ładne, w tej wersji silnikowej nie jest aż tak zamulone i prowadzie się dobrze, jak każde Renault. A do systemu multimedialnego da się przyzwyczaić. 


OCENA



DANE TECHNICZNE


Silnik
1.3 TCe
Moc
155 KM
Moment obrotowy
240 Nm
Napęd
FWD, 7-stopniowy automat
Wymiary (dł./szer./wys.)
4227 / 1797 / 1576 mm
Waga
1363 kg
Rozstaw osi
2639 mm
Pojemność bagażnika
536 – 1275 l
Przyspieszenie 0-100 km/h
ok. 9 s
V-Max
ok. 200 km/h

ZOBACZ TEŻ:

Komentarze

Odwiedź Wysokie Obroty: